T jak tapeta, tropiki i totalne szaleństwo

Tapeta w stylu urban jungle | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Jeśli ktoś czytał zakładkę, w której wypociłam co nieco o sobie i blogu, mógł spodziewać się tu trochę więcej szaleństwa. Przyznam, że miałam już nawet lekkie wyrzuty sumienia. Jednak teraz, kiedy mam okazję pokazać Wam naprawdę szaloną rzecz, jaka wydarzyła się w naszym salonie, mam stresa. No bo jednak cholernie ciężko dawać komuś pod ocenę swoją prywatną przestrzeń, którą przecież ktoś może skrytykować. Czy wtedy nadal będę się z nią czuła dobrze? Czy może mój brak pewności siebie sprawi, że nie będę mogła na nią patrzeć? Zdaję sobie sprawę z tego, że ryzyko, które podejmuję jest naprawdę duże, bo mój gust i upodobania wnętrzarskie są raczej nietypowe, jak na nasz rodzimy rynek. Dużo też eksperymentuję, szukając swojego stylu. Ale do rzeczy. Że mamy w salonie tapetę, to nic rewolucyjnego. Że jest w kaktusy i gepardy, może się już wydać nieco abstrakcyjne. Ale spokojnie, opowiem jak do tego doszło;)

Tapeta w stylu urban jungle | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Początkowo, miał być kolor, brzoskwinię sobie wymyśliłam. Nie dokończyłam nawet malowania, bo wiedziałam, że to nie to. Z zamiarem tapetowania nosiłam się już jakiś czas, pierwotnie miała być w sypialni, ale nie mogłam zdecydować się na wzór.  Ostatecznie zostało postanowione, że wybieramy tapetę do salonu. Od początku wiedziałam, że wszelkie geometryczne i zachowawcze wzory odpadają. Najczęściej pojawiającym się na tapetach motywem są kwiaty i początkowo jakoś tak w stronę klimatów al’a Ania z Zielonego Wzgórza było mi bliżej. Ale w związku z tym, że moja druga, męska połówka nie była w stanie zaakceptować „żadnych romantycznych kwiatków”, wybór nam się dość mocno uszczuplił. Teraz wiem, że bardzo dobrze, że tak się stało, bo jeśli miała pasować do nas obojga, to nie mógł to być inny wybór.

Tapeta w stylu urban jungle | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

No bo jedno musicie o nas wiedzieć. Otóż, niektórzy (tak, są tacy szaleńcy) cieszą się na nadchodzący stan pogodowy: deszcze, mrozy, pluchy, błoto, śnieg i inne takie urozmaicenia. Ale to nie my!;) My zaraz spakujemy manatki i polecimy tam, gdzie jest ciepło, a po powrocie odkręcimy kaloryfery i będziemy pod tymi kaktusami siedzieć sobie i popijać drinki z palemkami. Tak to widzę:)

Tapeta w stylu urban jungle | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Kojarzycie ten stan, gdy jest 30 stopni i wszyscy narzekają jaki ukrop? Ja dopiero wtedy mam na paszczy uśmiech wymalowany od ucha do ucha! W innych warunkach, zazwyczaj jest mi po prostu zimno. Nie wiem, może w dzieciństwie prawie zamarzłam pod jakąś taflą lodu, zostałam odratowana, wyparłam z pamięci ten fakt, a jedyne co by wskazywało na to wydarzenie, to że teraz chodzę wiecznie zziębnięta. Kto wie?

Tapeta w stylu urban jungle | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Tapeta w stylu urban jungle | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

 

Skoro już wyjaśniłam, co i dlaczego, przejdę do kilku zdań o tym skąd i jak:)

Tapeta pochodzi z kolekcji Anima hiszpańskiego producenta Coordonné, a kupiłam ją przez ich polskiego przedstawiciela – firmę JVD.

Tapeta w stylu urban jungle | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Ogromnym ułatwieniem i oszczędnością czasu był sposób w jaki należało przykleić tapetę do podłoża. Otóż, wystarczyło pomalować klejem samą ścianę, bez rozsmarowywania kleju na tapecie. Czy nie brzmi super? Jeśli nie, zapewniam, że było łatwo i przyjemnie.

Tapeta w stylu urban jungle | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

 

Trzymajcie się ciepło i do następnego!

 

 

Może spodoba Ci się również

10 komentarzy

  1. Nie wiem, dlaczego wcześniej nie znałam Twojej strony i mieszkania, ale ach i och, te kolory i kombinacje! Uwielbiam bawić się dodatkami i urządzaniem, lubię takie odważne wybory, więc choćby miały trwać milion lat świetlnych, to rób to, bo robisz to świetnie! 🙂 Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    1. Ola, po stokroć dziękuję za tak miły komentarz! 🙂 Zapraszam do siebie częściej 🙂 Właśnie przez Ciebie obrosłam w piórka i puszę się jak paw, ale spokojnie, ponapawam się tylko trochę i już schodzę na ziemię 🙂 Ściskam!

  2. rany, no cudo, cudeńko, sztos! Jaram się szalenie. I gratuluję odwagi, ja wciąż się jej uczę, ku radości mojego W 😉 Ach, i podzielam uwielbienie dla upałów, przy -5 stopniach bolą mnie dłonie i stopy, przy +30 czuję, że w końcu czuję się dobrze 😀

  3. Jestem zaskoczona, ale bardzo pozytywnie. Nigdy nie widziałam tego wzoru i prawdopodobnie bym go ominęła przy wyborze. Masz oko dziewczyno, efekt jest świetny. Wesoły, ale nie infantylny, na prawdę mogłabym mieć ją na ścianie. Pozdrawiam serdecznie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *