Święta, ja i nasza dziwna relacja

Świąteczne dekoracje | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

 

Święta i ja mamy skomplikowaną relację. Nie łączy nas miłość, ale głęboka nienawiść też nie. Nie nazwałabym nas przyjaciółmi, ale wrogami też nie jesteśmy. W gruncie rzeczy, można powiedzieć, że jestem rozdarta.

Lubię zapach choinki w domu, ale ściska mnie w środku na myśl o masowym mordzie dokonywanym na tych biednych drzewkach. Lubię dostawać prezenty, ale trafione. Niepotrzebne prezenty wywołują u mnie wyrzuty sumienia. Bo środowisko. Bo konsumpcjonizm. Bo ktoś niepotrzebnie wydał swoje ciężko zarobione w pocie czoła pieniądze, a ja nie doceniam. Bo chciał sprawić radość, a ja nie mam teraz co z tym zrobić. A ja tak ogromnie nie cierpię trzymać w domu rzeczy niepotrzebnych i nie w moim guście. Niby schowane głęboko w szafie, ale ja wiem, że to tam jest. Dlatego zdarza się, że część takich giftów sprzedaję po pewnym czasie na olx, co z kolei wywołuje we mnie kolejną falę wyrzutów sumienia, bo przecież to od bliskich, sentyment, powinnam zatrzymać, może kiedyś będę żałować, itp. Nie rozbolała Was jeszcze głowa? Spokojnie, to nie koniec.

Mam też problem z kupowaniem drogich ozdób świątecznych. No bo po co wydawać tyle pieniędzy na coś co postoi przez zaledwie 2 tygodnie? Te tańsze są jednak najczęściej słabej jakości i odrzuca mnie na sam ich widok. Tu na szczęście jest wyjście z sytuacji – ozdoby DIY!

Co do jedzenia, zasadnicze pytanie brzmi: „Kto to wszystko zje? Bo przecież to oczywiste, że nagle, z dnia na dzień, mój żołądek nie stał się studnią bez dna. O wybuchu wojny też mi nic je wiadomo”. Po trzech dniach świątecznego jedzenia zawsze marzę o pizzy. Jest jednak coś, za co dam się pokroić i są to pierogi z kapustą i grzybami.

I na koniec, mój ulubiony punkt – sprzątanie. Gdy o tym myślę, mam przed oczami szkło, kryształy, porcelanę, które za dzieciaka musiałam wyjmować z witrynki, myć, polerować, a potem z powrotem w niej układać. Grrr.

Były lata, kiedy mówiłam, że nie cierpię Świąt. Miały wpływ na to również moje bardziej osobiste powody. Od zeszłego roku, mimo wszystko, myślę sobie, że całkiem fajnie, że są. Nie kupuję ich z całym inwentarzem, bojkotując niektóre zwyczaje. Nie lubię powielania schematów, które w moim odczuciu są głupie czy zbędne, a którym przypisuje się nazwę „tradycja”. I obiecuję, to już koniec hejtu, tylko proszę, przestańmy strzelać w noc sylwestrową. Oszczędźcie osobom takim jak ja stresu pod tytułem: „No pięknie, jednak wojna”. Zresztą, ja jak ja, jakoś sobie to przetłumaczę, ale zwierzęta są całkiem zdezorientowane. Czy to naprawdę konieczne?

Bez Świąt byłoby jednak jakoś dziwnie i pusto i może, a nawet wysoce prawdopodobne, że gdyby każdy je tak bojkotował jak ja, wtedy stawałabym w ich obronie. Taka moja przewrotna osobowość. Każdemu przecież należy się obrońca, chociażby taki z urzędu.

Z tych milszych akcentów naszej znajomości, wiem, że gdyby nasze drogi się rozeszły, brakowałoby mi na pewno świątecznych przebojów, wizerunku białobrodego Pana w czerwonym stroju, Kevina, światełek i przaśnych świątecznych filmów.

Co do samych dekoracji, w zeszłym roku poszłam w minimalistyczne ozdobienie drzewka w donicy i cieszyłam się z naszej pierwszej choinki w nowym mieszkaniu. W tym roku, długo zastanawiałam się, jak by tu zbojkotować tradycję. Czy może spijać Malibu z mlekiem i zliczać liczbę wypitych szklanek po liczbie zawieszonych na choince parasolek? Kuszące, ale ostatecznie poszłam jednak w nieco innym kierunku. Ponieważ moja zeszłoroczna choinka nie przetrwała do wiosny, w tym roku zrezygnowałam z niej w ogóle. Jest tylko ozdoba świąteczna nad stołem, lampki i retro kolaż.

Świąteczne dekoracje | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Świąteczne dekoracje | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Świąteczne dekoracje | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Świąteczne dekoracje | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Świąteczne dekoracje | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Świąteczne dekoracje | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

 

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

 

 

Może spodoba Ci się również

3 komentarze

  1. Mój stosunek do świąt też jest ambiwalentny: lubię bo to czas spędxony z rodzin, a nie lubię bo ludzie „organizując” święta dostają prawdziwie małpiego rozumu… 😉

    1. O tak, obdarować niechcianym prezentem też słabo. Ja mam stresa jak otwieram prezenty, czy będę musiała udawać, że mi się podoba, czy nie… :|;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *