Powiem Wam w sekrecie

Stół i krzesła w stylu vintage w salonie. | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Słowo się rzekło, a więc powiem. A właściwie wyrzucę to z siebie na szybko. Jak wtedy, gdy będąc małą dziewczynką, przeskrobałam coś i musiałam się do tego przyznać. Na bezdechu. Żeby mieć to już za sobą i móc pójść się bawić. Albo tak szybko, jak zrywanie plastra. Gotowi?

Do niedawna, taka była ze mnie wnętrzarska ignorantka, że wystarczył mi dach nad głową, łazienka, toaleta, łóżko i kołdra. Nawet bez kuchni mogłabym się obyć, bo nie lubię gotować. Przyszło mi wtedy kupić i urządzić swoje pierwsze mieszkanie. Nie miałam żadnych pomysłów, nie wiedziałam w jakim stylu chciałabym mieszkać. Z jednej strony decydował więc instynkt, czyli kupowałam to, co mi się spodobało, z drugiej strony pewien kompromis, bo taki był wybór w sklepach, a trzeci aspekt – zalewał mnie zewsząd scandi minimalizm. Wyszło więc biało-szaro-czarne wnętrze. Zamieszkaliśmy i okazało się, że zupełnie źle czuję się we własnym domu. Ewidentnie coś poszło nie tak. Była N-U-D-A. Kompromisy zaczęły denerwować. No klapa. Ale, żeby nie było aż tak negatywnie. Nie wszystkie decyzje były takie złe. Kupiłam też trochę fajnych rzeczy, które do tej pory lubię.

Kolejnym etapem stały się więc poszukiwania inspiracji, wyprzedawanie części mebli, zaprzyjaźnienie się z olx, miłość do starych przedmiotów i mała rewolucja w naszym mieszkaniu, która zresztą nadal trwa. Cały proces praco- i czasochłonny, ale naprawdę warto, żeby wreszcie czuć się dobrze we własnych czterech ścianach. Mimo, że część osób puka się w głowę, a połowa rodziny nie rozumie, co ja właściwie wyprawiam, sprzedając nowe i kupując stare. Jeśli macie podobnie, nie przejmujcie się i po prostu róbcie swoje! Zresztą, te moje nowe meble, to były zwykłe, tanie sprzęty z sieciówek, więc żaden żal po nich.

Oczywiście, nie wszystko mamy oldschoolowe i nie dążę nawet do tego, by tak było;) Nauczyłam się za to jeszcze jednej rzeczy. Zamiast pozbywać się wszystkiego, nauczyłam się przerabiać przedmioty tak, by zmieniać ich wygląd i/lub funkcję, aby zaczęły pasować do nowej koncepcji i/lub potrzeby.

A żeby nie było, że wpis bez żadnych zdjęć, przygotowałam dla Was kilka kadrów z naszego salonu, a właściwie jego części i opowiem Wam trochę o naszym starym stole z olx i krzesłach z drugiej ręki.

Stół i krzesła w stylu vintage w salonie. | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

 

Krzesła (jak sami widzicie) są 3, ale to chwilowe. Okazało się bowiem, że obecne są trochę zbyt duże w stosunku do długości stołu i nie mieści się więcej. Szlag! Przecież są takie piękne! 2 z nich wylądują zatem przy kuchennym stoliku. Różowe zostaje! (Komu się nie spodobało, będzie pewnie teraz zawiedziony;) ). 3 nowe czekają już na refreszing, a czwarte muszę jeszcze dokupić. Łącznie będzie zatem 5.

 

Stół i krzesła w stylu vintage w salonie. | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Stół i krzesła w stylu vintage w salonie. | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

 

Zdradzę Wam też, co jest fajnego w posiadaniu starego stołu. Otóż, kupując nowy za tryliardy plnów przejmowałabym się każdą najmniejszą ryską. Ten który mamy, ma już ich trochę, więc ten etap mam za sobą, a co najlepsze, wcale nie musiałam przez niego przechodzić. A i taniej wyszło niż przy zakupie nowego:) Poza tym, kupiliśmy go od uroczej Pani, która opowiadała, że bardzo ciężko jest jej się z nim rozstać, ponieważ miała go bardzo długo i życzyła nam samych miłych chwil przy nim. Czy tylko mnie to rozczula?

Oczywiście, żeby nie było, są też nowe, piękne stoły, których design mnie zachwyca, ale obecnie zakochana jestem w naszym;)

 

Stół i krzesła w stylu vintage w salonie. | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Stół i krzesła w stylu vintage w salonie. | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Stół i krzesła w stylu vintage w salonie. | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Dajcie znać, czy cokolwiek Wam się spodobało albo czy mieliście/macie podobne problemy ze swoim wnętrzem.

Do następnego!

Może spodoba Ci się również

2 komentarze

  1. Piękny kącik. Fajnie, że Pani sprzedająca podzieliła się odrobiną jego historii 🙂 ja też z urządzaniem początkowo myślałam, że oczekuję czegoś innego. Było minimalistycznie, a dziś wiem, że jednak przedmioty oprócz żyjących w nim ludzi nadają domowy charakter eM. A dodatkowo wszystko co znajduje się w domu powinno stwarzać radość i uśmiech na twarzy i przez ostatnie 2 lata mieszkania na swoim nauczyłam się, że wydałam nieco pieniędzy na przedmioty, których dziś z łatwością mogłabym powiedzieć pa-pa. Już będę inaczej dobierać repertuar domowy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *