Leczę się z perfekcjonizmu

Leczę się z perfekcjonizmu - Ciasne, ale własne! | Blog o wnętrzach

Zalała mnie fala życzeń, podsumowań zeszłorocznych i postanowień noworocznych. Chociaż zapierałam się rękoma i nogami, by i mnie nie porwała, podryfowałam. ALE, ponieważ z blogiem działam krótko, nie zrobię dla Was TOP postów, zdjęć czy metamorfoz z minionego roku. Wszystko zostało też już na pewno wyżyczone. Postanowiłam więc, że podzielę się jednym wyznaniem.

Otóż, leczę się z perfekcjonizmu, w który zresztą bardzo łatwo popaść, gdy inna, jeszcze potężniejsza fala, raz po raz Cię wciąga i nie pozwala wygramolić się na brzeg, kiedy kupujesz swoje pierwsze mieszkanie i starasz się je urządzić. Chodzi o to, że przedawkowałam liczbę obejrzanych zdjęć idealnych wnętrz. Takich wyjętych wprost spod dłoni projektantów, minimalistycznych, na oko kilkanaście/kilkadziesiąt metrów większych od moich pomieszczeń. Gdzie ani kubka po herbacie, ani okruszków na stole, ani prania, ani brudnej podłogi. Gdzie żadnych oznak życia się nie uświadczy. Gdzie nawet zdjęcia w ramkach takie same, a poduszki perfekcyjnie ułożone. Gdzie tak jak uczą, tylko 2-3 kolory dominują, albo gdzie tych kolorów brak. Gdzie biel i czerń.

Sama sobie jestem terapeutką i pacjentką. A lek jaki znalazłam to wnętrzarska blogosfera (a właściwie te kilka blogów, które znam, lubię i odwiedzam:)). Żebym została dobrze zrozumiana, mimo, że skarpetki do zrobienia fotek sprzątnięte, a wnętrza przepiękne, to co je odróżnia, od tych, które wcześniej widywałam, to, że jest w nich życie i pasja, że ktoś tam gotuje, dzieci wychowuje.

Wiem, że czasem fajnie jest się oderwać od rzeczywistości, ale to czego teraz mi brakuje i co staram się nadrobić to autentyczność, realizm i więcej mnie w moim wnętrzu. Codzienność przecież też może być pociągająca.

Więc, może jednak, chociaż sobie poŻYCZĘ, żebym się do końca wyleczyła;) (a jestem chyba na dobrej drodze).
Was jeszcze nie znam, więc nie do końca wiem czego Wam życzyć, ale najważniejsze, żeby się spełniło to, co sami sobie życzycie i chowacie w głębi serca:)

 

Mam nadzieję, że do następnego!

 

 

Może spodoba Ci się również

4 komentarze

  1. Ja jestem teraz na etapie podziwiania wnętrz z duszą, takich które są uosobieniem swojego właściciela – jego pasji, zainteresowań, filozofii życiowej. Poszukuję przede wszystkim autentyczności. Drażni mnie też ta ciągła gonitwa za trendami, stylizowane zdjęcia „codzienności” i oglądanie się na innych.
    A w Nowym Roku pragnę życzyć Ci z całego serca powodzenia z blogiem, żeby praca nad nim zawsze przynosiła Ci wiele radości i satysfakcji 🙂

    1. Hunny Badger, ja też obecnie tak się inspiruję i podziwiam. Uwielbiam wnętrza, w których dużo się dzieje, jest kolorowo, a każdy detal mówi wiele o domownikach, co ich kręci, co lubią, jak spędzają wolny czas. Przede mną jeszcze długa droga, ale mam cel 🙂 Dziękuję też bardzo za życzenia! Tobie zaś życzę, abyś w dalszym ciągu tworzyła tak piękne grafiki i czerpała z tego ogrom przyjemności 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *