Jak pomalowałam betonowe doniczki

Jak?
Jak dwa razy dwa!

Tak łatwo i tak szybko.

Jak pomalowałam betonowe doniczki | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Zaczęło się od tego, że zapragnęłam więcej kolorów w mieszkaniu, a że zostało mi trochę farby po malowaniu ściany, na pierwszy ogień poszły betonowe doniczki. Jak prezentowały się wcześniej, zobaczycie na zdjęciu niżej. Tylko jedna, najmniejsza, cała szara, bez wzorów, ocalała (kaktus niestety już nie, za przyczynę zgonu należałoby chyba uznać przelanie…).

Jak pomalowałam betonowe doniczki | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Zielone doniczki to te pomalowane farbą ścienną. Ale pomyślałam, że nudno będzie, jeśli zostanę przy samej zieleni, więc dokupiłam jeszcze żółtą farbę kredową. Niektórym może się wydać kontrowersyjne, że zamalowałam cały beton, którego szarość i surowość jest atutem samym w sobie. Zależało mi jednak na przykryciu wzorów i nadaniu im koloru. A doniczki nie przestały być wyjątkowe, ich charakterystyczna powierzchnia nadal jest widoczna.

Jak pomalowałam betonowe doniczki | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Zanim użyłam farb docelowych, jako pierwszą warstwę położyłam primer (taki jakiego używa się do malowania ścian). Uznałam, że raczej nie zaszkodzi, a co najwyżej pomoże zwiększyć przyczepność farby, bo do tego przecież służy i ułatwi pokrycie wzorów, tak by nie było prześwitów. Przyznam, że farbą ścienną malowało mi się super, lepiej niż kredówką. Kredówka, jaka jest, sami pewnie wiecie, szybko schnie, więc nie można zbyt dużo razy poprawiać jednego miejsca. W obu przypadkach wystarczyła tylko jedna warstwa farby. Przy największej doniczce miałam jedynie problem z przykryciem wzoru, więc potrzebna była jeszcze druga.

Jak pomalowałam betonowe doniczki | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Jak pomalowałam betonowe doniczki | Ciasne, ale własne! Blog o wnętrzach

Doniczki zostawiłam bez żadnego zabezpieczenia. Uznałam, że stanowią tylko dekorację i nie są tak eksploatowane jak np. meble. Wielka powódź im też nie grozi, ze względu na ich obecnych lokatorów, czyli kaktusy. Poza tym, ścian po pomalowaniu też się przecież nie zabezpiecza;)

I co, jest ktoś komu doniczki w nowym wydaniu też się podobają?:) Nie bójcie się komentować!

 

PS. Wiem, że kaktusy ze zdjęć nie są w życiowej formie. Jak już wspomniałam, mam tendencję do ich przelewania…

 

Do następnego!

Może spodoba Ci się również

10 komentarzy

  1. Wydaje mi się, że właśnie dlatego, że nie są pomalowane super dokładnie, wciąż widać ich fakturę i beton zachował swój charakter.

    Też mam taką betonowar doniczkę (tylko bardzo małą) i nie mam pomysłu, co z nią zrobić. Kwiat przesadziłam do większej i nie chcę kupować kolejnego, bo za kilka miesięcy wyrośnie i proces z przesadzaniem będzie trzeba powtórzyć. Myślałam, żeby może zmienić jej przeznaczenie… świecznik na przykład? Hmm masz jakiś pomysł?

    1. Kasia, możesz spróbować ze świecznikiem, ale dałabym w tym przypadku chyba większą świeczkę niż taki zwykły tealight, bo doniczka może okazać się zbyt głęboka, a przez beton nie będzie widać światła, do sprawdzenia 😉 Możesz też spróbować z tealightem i używać jako podgrzewacza pod kubek z ciepłą herbatą lub kawą 😉 Ale nie musisz też rezygnować z funkcji doniczki, jeśli nie chce Ci się przesadzać zbyt często roślin, spróbuj z takimi, które rosną bardzo wolno i są mało wymagające albo kup oplątwę, która nie potrzebuje ziemi, a jest bardzo oryginalną dekoracją 🙂 Ja ze swojej kombinowałabym chyba, żeby zrobić lampkę, ale to grubszy projekt 😉

    1. Jak tak teraz myślę, mogłam wziąć jeszcze mały pędzelek i dokładniej powtykać farbę w te dziurki, ale efekt tak czy siak też mi się bardzo podoba! 🙂 Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *